Większość naszych rozmówczyń używała niewielu przypraw - poza solą i pieprzem stosowana była natka, koperek lub szczypiorek z własnego ogrodu. Inna sytuacja była we dworze - być może dlatego, że gospodyni, pani Stanisława (ur.1910), przyjechała na te tereny z Lubelszczyzny. W jej kuchni pojawiały się rozmaite zioła. Do potraw pikantnych wykorzystywała bluszczyk kurdybanek, czosnek oraz
czosnek niedźwiedzi, a także przyprawę przygotowaną z suszonego korzenia
pietruszki. Do zupy z ulęgałek dodawała liść mięty i poziomki, także mięta znajdowała się w napoju z kwiatu lipy, serwowanym w upalne dni.
Napój na upały.
SKŁADNIKI:
2 litry wody
garść suszonego kwiatu lipy
kilka listków mięty
łyżeczka miodu
Kwiat lipy zaparzyć w małej ilości wody, następnie odcedzić, a wywar wlać do dzbanka i uzupełnić przestudzoną gotowaną wodą. Dodać miód, wymieszać. Liście mięty drobno pokroić i dołożyć do napoju. Podawać mocno schłodzone.
Zajmujemy się zbieraniem informacji o kulturze kulinarnej Ziemi Chełmońskiego - począwszy od przepisów, poprzez informacje o zwyczajach związanych z pożywieniem, sposobami pozyskiwania produktów i ich konserwacji, po opisy i przedstawienia sprzętów kuchennych i stołowych. Interesuje nas okres międzywojenny oraz tuż po II wojnie światowej. Staramy się docierać do osób, które żyły w tamtych czasach o mogą naświetlić ten ważny, a bardzo słabo poznany dla tej okolicy, aspekt życia codziennego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mateusz Chełmoński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mateusz Chełmoński. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 września 2014
środa, 16 kwietnia 2014
Placki ziemniaczane
Oprócz zup, w dni robocze, popularne były także inne proste potrawy.
Niewątpliwie do nich należą placki ziemniaczane, które przygotowywane były
chyba w każdym domu. Ziemniaki uprawiane były w większości gospodarstw, na
różną skalę. Pani Hania wspomina, że u jej Mamy (Janina, ur. 1929 r.) we wsi
Krze k/Radziejowic sadzono ziemniaki pomiędzy drzewkami w sadzie - sad bowiem
zapewniał utrzymanie rodzinie i jego owoce były u nich przedmiotem handlu.
Placki ziemniaczane podawano zarówno na obiad, jak i podwieczorek czy kolację. Pani Halina (ur. 1933 r.) ze wsi Budy Grzybek wspomina, że robiono je z tartych surowych ziemniaków lub z wcześniej ugotowanych (bądź pozostałości po innym posiłku). Placki takie smażono albo bezpośrednio na blasze kuchni, albo na patelni na oleju co wspomina Pani Irena (ur.1933 r.) w Czarnym Lesie. Zarówno Pani Irena jak i Halina podają, że placki ziemniaczane były serwowane z gęstym, zimnym zsiadłym mlekiem lub ze śmietaną.
Placki ziemniaczane podawano zarówno na obiad, jak i podwieczorek czy kolację. Pani Halina (ur. 1933 r.) ze wsi Budy Grzybek wspomina, że robiono je z tartych surowych ziemniaków lub z wcześniej ugotowanych (bądź pozostałości po innym posiłku). Placki takie smażono albo bezpośrednio na blasze kuchni, albo na patelni na oleju co wspomina Pani Irena (ur.1933 r.) w Czarnym Lesie. Zarówno Pani Irena jak i Halina podają, że placki ziemniaczane były serwowane z gęstym, zimnym zsiadłym mlekiem lub ze śmietaną.
Pamiętać należy, że ziemniaki były wykorzystywane także w “chemii” domowej,
niekiedy na skalę nieomal przemysłową. Udało nam się dotrzeć do archiwalnych
zdjęć wnętrza krochmalni w “Dobrach Szucha” jak głosi napis na rewersie
fotografii. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Wnuczki Pani Stanisławy (ur.1910
r.), gospodyni Mateusza Chełmońskiego - zwyczaje kulinarne w gospodarstwie i
kuchni rządzonej przez Panią Stanisławę opiszemy już niebawem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




